Góry Sowie - Tajemnice i Wypoczynek

Zniszczą mogilniki - 16-11-2007
Na Dolnym Śląsku jest 14 mogilników. Połowa z nich znajduje się w powiecie kłodzkim. Na ich likwidację Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej wyda milion złotych. Odetchnę z ulgą, jak już nie będzie tego paskudztwa – cieszy się Andrzej Nadarzyński, mieszkaniec Ludwikowic. Na obrzeżach jego wioski znajdują się aż cztery mogilniki. – Chemikalia są przechowywane w starych poniemieckich bunkrach i magazynach. Te budowle nie są już szczelne. Jak przechodzi się obok nich, to prawie zawsze czuć specyficzny fetor. Wiem, że niektórzy mieszkańcy Ludwikowic uskarżali się, że po takich spacerach po lesie w okolicy mogilników chwytał ich dziwny kaszel. Lekarze i sanepid podkreślają jednak, że substancje mogłyby być groźne dla zdrowia człowieka, tylko w bezpośrednim kontakcie. Przechodnie nie mają jednak do nich dostępu.


– Bezpośredniego zagrożenia dla ludzi na pewno jeszcze nie ma – uspokaja Halina Zaręba z wałbrzyskiej delegatury Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. – Poniemieckie bunkry są wciąż w dobrym stanie. Co prawda, od czasu do czasu ktoś próbuje się do nich dostać, bo myśli, że są tam ukryte skarby, ale wszystkie uszkodzenia i dziury w ścianach są od razu zamurowywane. Z decyzji o likwidacji mogilników zadowolone są też władze gminy Nowa Ruda. – To są przecież bomby z opóźnionym zapłonem – ocenia wójt Sławomir Karwowski. – Najwyższy czas, żeby zrobić z tym porządek, zanim dojdzie do jakiegoś nieszczęścia. W powiecie kłodzkim jest aż sześć mogilników. Oprócz czterech w Ludwikowicach, w rejonie ul. Fabrycznej, pozostałe dwa znajdują się w Bożkowie (gmina Nowa Ruda) i Porębie (gmina Bystrzyca Kłodzka). – Do likwidacji przewidziane są wszystkie mogilniki na Dolnym Śląsku – mówi Agnieszka Mizga, rzecznik prasowy WFOŚiGW we Wrocławiu. – Będzie to kosztowało ponad 3 mln zł. Jeszcze w tym roku ma zostać wyłoniona specjalistyczna firma, która wywiezie niebezpieczne chemikalia w specjalnych szczelnych zbiornikach do nowoczesnej spalarni. Jedna z nich znajduje się w Dąbrowie Górniczej. Zajmie się też odkażeniem miejsc, w których chemikalia leżały kilkadziesiąt lat. – Te relikty minionej epoki znajdują się w bardzo atrakcyjnym pod względem turystycznym miejscu. Przecież poniemieckie bunkry to kawałek historii. W lesie, gdzie są, mogłaby powstać ścieżka dydaktyczna. Dobrze, że władze w końcu zajęły się tą sprawą – cieszy się Krystyna Sonnak, mieszkanka Ludwikowic.


autor: kruku | źródło: Słowo Polskie Gazeta Wrocławska

www.gorysowie.com.pl/index.php?c=open&id=7