| Góry Sowie - Tajemnice i Wypoczynek |
|
Nie będzie elektrowni atomowej - 30-10-2007 Sprawa złóż uranu w Nowej Rudzie to problem, który w ostatnim czasie wywołuje ożywioną dyskusję między mieszkańcami naszego miasta. Wszystkie emocje skierowane są ku II wojnie światowej i działalności Hitlera na naszym terenie oraz szkodliwości uranu na ich zdrowie. Jednakże, aby wyzbyć się wszystkich wątpliwości co do kwestii zasobu złóż uranu w Nowej Rudzie, należy zdać sobie sprawę z tego, że uran jak na razie był i jest najbardziej skondensowanym źródłem energii wykorzystywanym przez człowieka. Na Ziemi występuje w postaci związków chemicznych, które można znaleźć w skałach, glebie, wodzie, roślinach, zwierzętach, a nawet w ciele ludzkim. Występuje także w większym stężeniu w minerałach, dlatego ciągle prowadzone są prace mające na celu odnajdywanie nowych złóż uranu. Takie też działania były prowadzone przez Niemców przed II wojną światową, w trakcie jej trwania i tuż po niej, nie tylko w Nowej Rudzie, ale i w całym kraju. Szczególne nasilenie prac wydobywczych nastąpiło w terenach górzystych. Patrząc pod kątem starego podziału Europy i granic III Rzeszy, Niemcy największe złoża rud uranu posiadali w Sudetenland-Joachimsthal (Joachimow w Czechach) oraz w obecnej Polsce (Sudety) i Górach Świętokrzyskich. W Polsce występują niezbyt wydajne złoża uranu, dlatego też były one eksploatowane do lat 50-tych XX wieku. Pozostałości po próbach wydobywczych można dostrzec na terenach Wałbrzycha, Głuszycy, Jedliny, Karpacza, Szklarskiej Poręby, Śnieżnika i wielu jeszcze innych miejscach, w których występowanie jest na tyle znikome aby móc tam prowadzić długotrwale wydobycie surowca. W Kowarach wydobycie uranu rozpoczęli Niemcy dziesięć lat przed II wojną w znajdujących się tam trzech kopalniach. Do swoich laboratoriów mieli wtedy wywieźć około 10 ton rudy uranowej. Do 1942 roku przy pomocy robotników przymusowych Niemcy wydobyli ponad 70 ton rudy. W 1947 roku w okolice Kowar przyjechali Rosjanie, którzy zatrudniali tam duże rzesze pracowników (w tym więźniów) i dalej prowadzili wydobycie. W Kowarach u stóp Karkonoszy sztolnia uranowa i inhalatorium radonowe jest otwarte dla turystów. Jest to jedna z pięciu tego typu atrakcji na świecie. Wyrobisko w pobliżu Kletna jest także udostępnione do zwiedzania i można tam zobaczyć, że nie był to aż tak wielki projekt jak w Kowarach. Dlatego też sprawa wydobycia znikomych ilości rud uranu w Nowej Rudzie nie grała dla Niemców aż tak wielkiej roli i koncentrowali się oni bardziej na wydobyciu węgla kamiennego, który był dla nich również bardzo potrzebnym surowcem, szczególnie ze względu na wywóz go do środkowej części III Rzeszy (obecna Hessen). Nie ulega jednak wątpliwości fakt, że w Nowej Rudzie znajdują się złoża uranu, z których znikome natężenie promieniowania jest wykrywalne licznikiem Geigera. Z pozostawionej dokumentacji niemieckiej i publikacji z lat 1935-50, prowadzonych badań a szczególnie z wywiadów z Czechami, Niemcami, kolejarzami którzy zamieszkiwali Nową Rudę i okolice w trakcie i tuż po II wojnie światowej wiadome jest, że takie wydobycie miało u nas miejsce. Z wywiadu przeprowadzonego z Niemką Lisel D, której mąż pracował 3 lata przy wydobyciu uranu w Joachimsthal, wynika, że ze względów karnych był delegowany na 3 miesiące do Nowej Rudy celem pracy w innym zespole ludzi. Niemka odwiedziła męża w Nowej Rudzie latem 1944 roku, a miejsce wydobycia uranu określiła między dwoma kościołami. Wygląda to na odległość między kościołem koło byłego ZPJ, a kościołem św. Barbary w Drogosławiu, co potwierdzają również najstarsi mieszkańcy naszego miasta, wskazując dokładnie to samo miejsce wydobycia surowca. Dowodem na istnienie złóż uranu w Nowej Rudzie jest również dobrze jak na tamte lata rozwinięta linia kolejowa, pomagająca przy transporcie tak niebezpiecznego surowca. Uran ładowany był w drewniane skrzynie i samochodami dostarczany na kolej i do fabryki atomu w Walimiu. Hitler licząc się z tak wielkimi kosztami transportu tego surowca postanowił na miejscu zbudować miejsce, gdzie mógłby produkować broń jądrową. Często zabezpieczone wagony jechały do Sudetenland (Česká Třebova), gdzie były rozdzielane i dostarczane na wskazane miejsca. Połączone transporty jechały również do Gdańska i łodziami U-Boot były transportowane do Norwegii. Potwierdzeniem tego jest fakt historyczny przejęcia przez Amerykanów łodzi podwodnej U-235 z ładunkiem uranu na pokładzie. Bynajmniej aby uspokoić obawy noworudzkiej społeczności odnośnie zagrożeń zdrowotnych i zasobów uranu w naszym mieście, należy żartobliwie stwierdzić, że Nowa Ruda nigdy nie stanie się „elektrownią atomową” na dużą skalę, ponieważ jest tu za mało tego drogocennego surowca. Co do względów zdrowotnych, to należy też napomknąć, iż związki chemiczne uranu mogą być na pewnych terenach obciążonych wydobyciem bardzo trujące. Uran reaguje z tlenem z powietrza, a sproszkowany zapala się. Reaguje z kwasami, siarką, chlorem, fluorem a wśród pierwiastków występujących naturalnie na Ziemi ma największą liczbę atomową (92), a to znaczy, że jest słabo promieniotwórczy. Zuzanna Turkiewicz autor: kruku | źródło: www.gazetanoworudzka.pl |
| www.gorysowie.com.pl/index.php?c=open&id=6 |