Odszedł od nas Jacek Duszczak, eksplorator z Głuszycy, wniestrudzony poszukiwacz tajemnic, Wielki Przyjaciel Gór Sowich. Większość z nas przyjeżdżała do Osówki właśnie dla Jacka, po to tylko, żeby zamienić z nim parę słów, po raz setny zastanowić się nad zagadkami tutejszych podziemi czy pójść na spacer do Kasyna albo Siłowni. Jacek i Ósówka stanowili jedność, Jacek zresztą zawsze powtarzał, że nie interesują go tajemnice po drugiej stronie góry, najpierw chce dowiedzieć się jak najwięcej właśnie o Osówce. Kopał, badał, wiercił, godzinami potrafił opowiadać o każdym centymetrze sześciennym hitlerowskiego betonu i do końca miał nadzieję, że w nierównej potyczne: Tajemnica kontra Poszukiwacze, wygra w końcu ta druga drużyna.
Słowa nigdy nie oddadzą tego, co czuje się w takich chwilach jak ta, kiedy odchodzi Przyjaciel, gdy w innej, znacznie już poważniejszej wojnie, wojnie z chorobą, człowiek w końcu musi się poddać. Jacek walczył ze słabością swojego organizmu tak jak walczył z Osówką, z pełną brawurą i niespotykaną odwagą. Był, a właściwie jest, jednym z najbardziej niezwykłych ludzi, jakich spotkaliśmy na skarbowych ścieżkach. Piszemy; jest, bo przecież Osówka i Jacek to jedno.
|